sobota, 7 marca 2015

2

Noo, to rzeczywiście wychodzi mi to blogowanie ;)
Wróciła Pańcia do dużego miasta i już zapomina o tym co sobie postanowiła. 
A co było po powrocie? Następnego dnia udałam się do mojego szpitala, założyli mi holterka, który miał zarejestrować zaburzenia rytmu <bądź też nie> i chyba na nie stanie, bo... dopadła mnie jakaś franca i nie bardzo byłam w stanie żeby gdzieś biegać czy wykonywać jakąkolwiek inną czynność związaną z wysiłkiem fizycznym, ale! postanowiłam znów chodzić na fitness ze staruszkami <czyt.rehabilitacja>, więc będę miała okazję do jeszcze jednego holterowskiego badania :D
Przez siedzenie w domu i tak na prawdę nic-nie-robienie zupełnie straciłam poczucie czasu, nie śpię w nocy a nadrabiam w dzień nie licząc się z tym, że Pańcia wraca do pracy. Już pojutrze!
Po prawie miesięcznej nieobecności. Work ponoć na mnie czeka, znienawidzone przez wszystkich asseco również, noo i kwiatek od prezesa na dzień kobiet :D Taki dobry mamy zarząd, a co!

Wracając do kwestii zdrowotnej to... jest po japońsku czyli jako-tako. Cholerny ból jak był tak jest nadal, jednak ja chcąc być najmądrzejsza w całym wszechświecie zachowała tę informację dla siebie nie wspominając o tym Mądrym Głowom. Jak to się mówi "im mniej wiesz tym lepiej śpisz" noo... i na tym zostańmy. Można się nauczyć żyć z bólem, przynajmniej w pewnym stopniu. 
Kilka dni temu spotkałam się ze znajomą psycholog. Przeszłyśmy się, pogadałyśmy, tak szczerze, bez owijania w bawełnę, bez zatrzymywania szczegółów dla siebie. Chyba tego mi było trzeba. 
Stwierdziła, że po takich przejściach całkiem nieźle sobie radzę, przynajmniej na to wygląda. Cieszę się, że tak to wygląda, bo chyba tak jest. 
Nadchodzi wiosna, a z nią promyki słońca i nowe siły do działania. Tak, tak, tak! WIOSNO przybądź!

A tymczasem udanego sobotniego wieczoru! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz