Uff! Kolejny pracujący tydzień za mną. Wczoraj kierowniczka pozwoliła nam wyjść półtorej godziny wcześniej ze względu na dzisiejszy pierwszy dzień wiosny. Czyżby się bała, że w poniedziałek wszyscy wezmą urlop na żądanie? ;)
Po przebudzeniu miałam ambitne plany wyruszyć w plener na rolkach, to chyba tak ta wczorajsza próba wysiłkowa na mnie zadziałała, ale... po posprzątaniu pokoju już mi się odechciało :P
W tym tygodniu zostaję sama w pokoju, W. jedzie, ja będę kończyła pracę o 14, ma być ciepło, więc może wreszcie się zmotywuję. W końcu nie po to wydawałam kupę kasy na rolki żeby leżały.
Wczoraj próbę wysiłkową przeprowadzała mi Pani doktor, z którą już kilka razy miałam styczność, pamiętała dokładnie co mi jest i z jakich powodów byłam operowana, powspominałyśmy sobie "fazy" po dormicum, dolarganie, narkozach i innych takich różnych specyfikach. Niektóre były śmieszne inne nieco przerażające ;)
Pomimo mojego niefortunnego leczenia to cieszę się, że mam szczęście do lekarzy. Raczej trafiam na tych ludzkich, którzy nie mają wypalenia zawodowego i rozmawiają ze mną jak z człowiekiem a nie jak z kolejnym przypadkiem medycznym.
Może to dlatego, że jestem młoda? Może dlatego, że sama mam wiedzę medyczną i robię coś w kierunku uświadamiania pacjentów?Bo jednak świadomy pacjent to "łatwiejszy" pacjent.
A jak jest z Waszą świadomością?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz