Po raz kolejny zaczynam pisanie bloga.
Tym razem tylko wybrani znajomi dostaną adres, nie chcę tu nieproszonych gości, a co ;)
Skąd taki adres? IPG - tak określa się stymulator serca, który jest moim niezastąpionym przyjacielem. Czasami jest kapryśny i żaden nie chce u mnie dłużej mieszkać niż rok.
W ciągu ostatniego roku miałam aż trzy wymiany... Sporo jednak każda kolejna uczy mnie czegoś nowego, z każdą kolejną poznaję nowych ludzi, przekonuję się kto jest wtedy kiedy go najbardziej potrzebuję a kto ma na całą sytuację wywalone.
Dziś mija 10 dni odkąd mam mojego czwartego przyjaciela. Wszczepionego 550 km od domu, z zupełnie innej firmy niż miałam dotychczas i przez zupełnie innych lekarzy. Tym razem operował mnie sam Mistrz!
Ha! To ma się wtyki, co? Mistrz przyjął mnie do szpitala z dnia na dzień. Wszystko było na wariackich papierach, jednak na razie wszystko wskazuje na to, że się udało i tego się trzymam!
Pomimo wszystkich powikłań, niezliczonych ilości wizyt u lekarzy, kontroli, wielu dni spędzonych w szpitalach, kocham moją Bateryjkę. Dzięki temu cudowi techniki moje serce nadal bije. Ja mam szansę na życie, na śmianie się, spełnianie marzeń, dzielenia się tym co mogę dać najbliższym, szukanie swojego miejsca na Ziemi, zwiedzanie Polski, zamieszkiwanie najpiękniejszego miasta w Polsce, popełnianie błędów i uczenie się na nich, po prostu na bycie sobą.
Tak niewiele a zarazem tak dużo. Czego chcieć więcej?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz